Mołdawia ostrzega przed konsekwencjami. Władze Mołdawii potępiły zamiar przeprowadzenia przez rosyjskie siły manewrów w separatystycznym regionie Naddniestrza; rząd ostrzegł przed możliwymi niepożądanymi skutkami tego przedsięwzięcia. Rosja nazywa swój kontyngent w Mołdawii „siłami pokojowymi”. Rozmieściła tam żołnierzy po wojnie domowej w latach 90. Moskwa wspierała w niej prororyjskich separatystów z Naddniestrza. Wojsk rosyjskich jest tam według różnych szacunków najwyżej kilka tysięcy. Pilnują ogromnego składu amunicji, który jest na tym obszarze już od czasów sowieckich. W dużej kontyngent rosyjski składa się żołnierzy, którzy sami są mieszkańcy Naddniestrza (a więc obywatelami Mołdawii), a którym Rosja wręczyła rosyjskie paszportu. Naddniestrze nie ma bezpośredniego połączenia lądowego z Rosją. W Zjednoczonej Komisji Kontroli, która nadzoruje rozejm w Naddniestrzu, swoich przedstawicieli mają, oprócz Mołdawii, naddniestrzańscy separatyści i Rosja oraz – w charakterze obserwatorów – Ukraina i OBWE. Mołdawska delegacja poinformowała, że rosyjski kontyngent tzw. sił pokojowych powiadomił o przeprowadzeniu manewrów w dniach 17 maja – 17 czerwca. Stało się to zaledwie kilka godzin po posiedzeniu Komisji, podczas którego nie poruszono tego tematu. Niepodległości Naddniestrza nie uznało żadne państwo, w tym Rosja, choć ta ostatnia wspiera je gospodarczo i politycznie. Na mocy porozumień pokojowych z lat 90. Mołdawia do pewnego stopnia toleruje ten twór na swoim terytorium i prawnie uznaje niektóre aspekty jego faktycznej autonomii, na przykład odbywa się swobodny przepływ ludzi i towarów między Naddniestrzem a resztą Mołdawii. MaH/Belsat wg PAP