Dron nie został zestrzelony. Dziś po południu rosyjski dron rozpoznawczy typu Orłan wleciał z obwodu czernihowskiego Ukrainy do nadgranicznego obwodu homelskiego. Poinformował o tym Biełaruski Hajun, konspiracyjna grupa monitorująca ruchy wojsk na Białorusi. Według informacji grupy, dron leciał kursem północno-wschodnim, poruszając się nad miastem Łojów. Według stanu z 14:05 czasu białoruskiego, białoruskiego lotnictwa nie było w tym czasie na niebie nad obwodem homelskim. Nie były też podjęte próby zestrzelenia bezzałogowca z ziemi. Rosyjskie drony wlatują na Białoruś od końca sierpnia. Biełaruski Hajun informował o takich przypadkach 21, 26, 29 i 31 sierpnia, a także 3, 4, 5, 6 i 7 września. W większości przypadków były to drony kamikadze typu Shahed, ale przynajmniej raz także dron rozpoznawczy typu SuperCam. Prawdopodobnie trzy bezzałogowce zostały zestrzelone: dwa przez białoruskie myśliwce, a jeden przez rosyjską jednostkę rakiet przeciwlotniczych zabezpieczającą lotnisko wojskowe Ziabrauka pod Homlem. Do incydentów dochodzi podczas rosyjskich nalotów dronowo-rakietowych na Ukrainę. Nie wiadomo, dlaczego drony wlatują w przestrzeń powietrzną Białorusi. Początkowo eksperci twierdzili, że ich operatorzy mogą próbować ominąć obronę przeciwlotniczą Ukrainy i atakować cele “od tyłu”. Wersji tej przeczy jednak zestrzeliwanie rosyjskich shahedów przez Siły Zbrojne Białorusi. Może to oznaczać, że granicę przekraczają bezzałogowce wadliwe, lub porażone przez Ukraińców bronią radioelektroniczną. pj/Belsat