Prezydent Turcji odbył telefoniczną rozmowę ze swoim rosyjskim odpowiednikiem. Rozmowa dotyczyła spraw dwustronnych, a także kwestii o znaczeniu regionalnym i globalnym - przekazało biuro tureckiego prezydenta. Jak dodano, turecki prezydent powiedział, że Ankara "dokłada starań na rzecz zakończenia napięć w regionie i będzie nadal wnosić swój wkład w procesy pokojowe". Recep Tayyip Erdoğan oświadczył też, że jego kraj chce pogłębienia współpracy z Rosją, w tym w zakresie wymiany handlowej. Wcześniej Erdoğan ocenił jako błędną decyzję USA o pozwoleniu Ukrainie na wykorzystanie uzbrojenia dalekiego zasięgu do ataków w głębi Rosji. Zaznaczył, że Turcja nie popiera tego ruchu, i oświadczył, że decyzję Joe Bidena można interpretować jako krok eskalujący wojnę. Zdaniem tureckiego przywódcy wojna w Ukrainie może sprawić, że region i świat znajdą się "na krawędzi wielkiej wojny". Odnosząc się do ogłoszenia przez Rosję nowej doktryny jądrowej, Erdoğan oznajmił natomiast, że "to przede wszystkim środek zapobiegawczy przeciwko broni konwencjonalnej i postępowaniu wymierzonemu (w Rosję)". Jego zdaniem "Rosja ma możliwości i środki, by się bronić". Na temat wojny z Ukrainą wypowiedział się także minister spraw zagranicznych Turcji Hakan Fidan. Stwierdził, że nominacje do przyszłego gabinetu prezydenta elekta USA Donalda Trumpa nie współgrają z jego obietnicą zakończenia wojen po wygranej wyborów. Minister w rozmowie z dziennikarzami ocenił, że w kontekście wojny w Ukrainie istnieje "nuklearne ryzyko". Fidan w rozmowie z mediami zwrócił uwagę na "pogłębiające się linie podziału w Ukrainie i w Strefie Gazy oraz powiększającą się polaryzację". "Jesteśmy świadkami politycznego i gospodarczego konfliktu. Można stwierdzić, że nadchodzi wojna światowa. Liczy się teraz to, by - miejmy nadzieję - jej intensywność nie była większa" - dodał. Turcja stara się utrzymywać dobre relacje zarówno z Ukrainą, jak i z Rosją i chciałaby odegrać ważną rolę w czasie przyszłych negocjacji pokojowych. Po napaści na Ukrainę okazywała Ukrainie wsparcie nie tylko dyplomatyczne. Ukraiński ambasador w Ankarze przypomniał dziś o roli, jaką ten kraj odegrał na początku konfliktu, zamykając cieśniny Bosfor i Dardanele dla dwóch rosyjskich okrętów wojennych. jb/ Belsat wg PAP