Kolejny dzień ostrych publicznych wypowiedzi Trumpa pod adresem ukraińskiego prezydenta. Prezydent USA Donald Trump nazwał prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego "dyktatorem bez wyborów" i powiedział, żeby "działał szybko, bo inaczej nie będzie miał kraju". Zarzucił mu, że wykonał "okropną robotę" jako szef państwa i namówił USA na udział w "wojnie, której nie mógł wygrać". Stwierdził też, że Zełenskiemu zależy tylko na pieniądzach. Jedyną rzeczą, w której miał być dobry ukraiński polityk, to manipulowanie Bidenem "jak skrzypcami". Powtórzył także opinię z wczoraj, że Zełenski dysponuje niskim poparciem społecznym. Tymczasem najnowszy sondaż Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii (KIIS) z 4-9 lutego pokazuje, że 57 proc. Ukraińców wciąż ufa Zełenskiemu, podczas gdy 37 proc. mu nie ufa. Jednocześnie w sondażach dotyczących poparcia w ewentualnych wyborach prezydenckich przoduje generał Wałerij Załużny i jego potencjalna formacja polityczna. Komentujący te wypowiedzi ukraiński prezydent dziś Belsatwypowiedzi Trumpa dezinformacją płynącą z Rosji. Słowa Donalda Trumpa natychmiast przedrukowały rosyjskie media, które w nagłówkach podkreślały słowo “dyktator” użyte w stosunku do Zełenskiego. Zarówno Kreml, jak i jego propagandyści, podkreślają nieustannie, że po skończeniu kadencji ukraińskiego prezydenta jego władza jest nielegalna. Tymczasem Władimir Putin Belsat, że ewentualne układu pokojowe powinien podpisywać ktoś inny, np. przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy. Telewizja FOX NEWS informowała wczoraj, że według planu USA ich podpisanie ma nastąpić po przeprowadzeniu wyborów. jb / Belsat