Przyleciał z terytorium Białorusi. Dziś około 11:40 w przestrzeń powietrzną Litwy wleciał nieznany bezzałogowy statek powietrzny i spadł około kilometra od granicy, w rejonie zamkniętego przejścia granicznego Szumsk (lit. Šumskas). Na terytorium Białorusi był on ścigany przez wojskowy śmigłowiec Mi-35M, który usiłował go zestrzelić, jednak nieskutecznie. Litewskie służby założyły początkowo, że granicę państwa przekroczył rosyjski dron uderzeniowy Shahed, wobec czego premier Gintautas Paluckas i przewodniczący (marszałek) Sejmu Saulius Skvernelis zostali tymczasowo ewakuowani do schronu. Później litewska Służba Ochrony Granicy Państwowej (VSAT) przekazała, że prawdopodobnie jest to dron-samoróbka ze sklejki i styropianu. Dodała, że przyleciał on ze strony Białorusi i prawdopodobnie nie stanowił zagrożenia. Z czasem litewski portal Delfi poinformował, że był to w rzeczywistości rosyjski dron wielozadaniowy Gerbera - uproszczona i tańsza wersja drona Shahed-136, nazywanego w Rosji Gierań-2. Gerbera może wykonywać zadania rozpoznawcze i uderzeniowe. Dzięki swojej niskiej cenie i charakterystycznej sylwetce jest on przez Rosjan wykorzystywany jako imitator shaheda, który ma odciągać uwagę ukraińskiej obrony przeciwlotniczej od prawdziwych dronów uderzeniowych. Może to oznaczać, że znaleziona na Litwie Gerbera brała udział nocnym, trwającym 10 godzin uderzeniu dronowo-rakietowym na Ukrainę. Według wciąż aktualizowanych danych zginęły w nim 2 osoby, a 22 zostały ranne. Rosjanie użyli 415 środków napadu powietrznego: 397 shahedów i ich imitatorów (w tym Gerber), 12 rakiet balistycznych i 6 pocisków manewrujących. Ukraińskie lotnictwo podało, że zestrzeliło 178 celów, a 204 zniknęły z radarów samoistnie i pod wpływem środków walki radioelektronicznej. Jednym z dronów, które zniknęły, jest prawdopodobnie ten, który rozbił się na Litwie. pj/Belsat