Tą bronią dysponuje też Polska. Administracja Donalda Trumpa rozważa możliwość wysłania pocisków manewrujących JASSM do Kijowa, w tym na potrzeby uzbrojenia ukraińskich myśliwców F-16 - napisał magazyn Military Watch, powołując się na dane z poinformowanego źródła. Stare modele pocisków JASSM mają zasięg około 370 km, istnieje również nowszy ich wariant JASSM-ER o zasięgu ponad 800 km. Strefa rażenia pierwszego z nich obejmowałaby wszystkie rosyjskie obwody graniczące z Ukrainą, a także obwody wołgogradzki, kałuski, lipiecki, orłowski, smoleński, tambowski, a nawet kaliningradzki, Adygeję i Kraj Krasnodarski, w tym bazę Floty Morskiej w Noworosyjsku. W drugim przypadku zagrożona byłaby znaczna część centralnej Rosji, w tym Moskwa, a także Kaukaz, miasta nad Wołgą i obwód leningradzki. Pociski JASSM wprowadzono do służby w armii amerykańskiej w 2003 roku. Łączą one w sobie ograniczone możliwości unikania radarów z wysoką dokładnością naprowadzania i udźwigiem głowicy o wadze 450 kg. Obecnie pociski te są eksploatowane przez cztery kraje, w tym Polskę, która otrzymała 110 egzemplarzy dla myśliwców F-16. Wcześniej, 14 lipca, prezydent USA Donald Trump ogłosił „ważne oświadczenie” w sprawie Rosji. Źródła w publikacji Axios donosiły, że ogłosi on przekazanie Ukrainie pocisków zdolnych do uderzenia w Moskwę. Tak się jednak nie stało. Trump wysunął ultimatum o wprowadzeniu sankcji wtórnych wobec partnerów handlowych Moskwy jeśli w ciągu 50 dni na Ukrainie nie dojdzie do zawarcia zawieszenia broni. jkm,pj/Belsat