W Tuapse na południu Rosji słychać syreny, wybuchy, a w powietrzu unosi się zapach ropy. Tak wygląda dziś życie w rosyjskim kurorcie, który jeszcze niedawno był jednym z wakacyjnych symboli. Teraz ropa kapie na ulice, na plażach leżą martwe delfiny, w powietrzu unoszą się toksyczne substancje, a mieszkańcy boją się wychodzić z domów. Tymczasem władze nie przyznają się do problemu i zapewniają: sytuacja jest pod kontrolą. A jednocześnie – przygotowują się do wakacji.