Zmicier Sielwiastruk, jak się mu wydawało, zajmował się na Białorusi “bezpiecznym” tematem sportu. Nie uchroniło go to przed aresztowaniem. Za kratami spędził trzy lata, po wyjściu wyjechał do Polski i opowiedział Biełsatowi, co go spotkało z rąk łukaszenkowskich funkcjonariuszy.