W ciągu czterech lat pełnoskalowej wojny na Ukrainie Apti Ałaudinow ze zwykłego czeczeńskiego dowódcy stał się jednego z kluczowych przedstawicieli rosyjskiego Ministerstwa Obrony. W licznych wywiadach regularnie wyjaśnia Rosjanom, dlaczego powinni jechać na front. Sam jednak nie spieszy się z wysyłaniem tam swoich krewnych. Dla nich stworzono inne warunki – bardziej przypominające letni obóz dla dzieci niż jednostkę bojową. Nasz rosyjskojęzyczny portal Vot Tak wyjaśnia, jak Ałaudinowi udało się zapewnić krewnym i kolegom miejsce w jednostce specjalnej „Achmat”, dlaczego wielu z nich znalazło się nie na froncie, a na tyłach oraz jak stworzony przez niego klanowy system przydzielania stanowisk dostosował się do pełnoskalowej wojny.