Po największym od dwóch lat ataku ukraińskich dronów na stolicę media społecznościowe zalały nagrania pożaru Moskiewskiej Rafinerii Ropy Naftowej, która stała się jednym z głównych celów nalotu. Choć część bezzałogowców przedarła się przez obronę przeciwlotniczą i dotarła do celów, ultrapatriotyczni blogerzy wojskowi (tak zwani Z-blogerzy), którzy dla wielu zwolenników wojny stanowią ważne źródło informacji o przebiegu konfliktu, przekonywali, że rosyjski system obrony zdał egzamin, a mieszkańcy nie powinni wpadać w panikę. Część propagandystów domagała się surowych kar dla osób publikujących zdjęcia i filmy ze skutków nalotu.