Po rozpadzie ZSRR państwa bałtyckie znacznie szybciej stały się europejskie politycznie niż kulturowo. Już kilkudniowa podróż po Estonii i Łotwie wystarczy, aby przekonać się, że o ile w ciągu czterech lat wojny na Ukrainie z przestrzeni publicznej powszechnie zaczęły znikać pomniki, radzieckie symbole i rosyjskie napisy, to trudniejsza okazała się zmiana przynależności kulturowej części mieszkańców. Granica między dekolonizacją a tożsamością pozostaje tu cienka.