Pod koniec minionego lata Rosjanie zintensyfikowali ataki na ukraińskie hale magazynowe i duże sklepy. Po kolejnych uderzeniach 28 sierpnia ukraiński minister rolnictwa Taras Wysocki poinformował, że rosyjskie drony i rakiety zniszczyły około 90 proc. zaplecza logistycznego, z którego korzystały sieci handlowe, dodał jednak, że nie jest przewidywany masowy deficyt towarów. Pomimo słów urzędnika mieszkańcy stolicy Ukrainy zaczęli narzekać, że asortyment produktów gwałtownie się zmniejszył, a niektóre towary w ogóle zniknęły z półek. Korespondentka naszego rosyjskojęzycznego portalu Vot Tak w Kijowie odwiedziła sklepy najpopularniejszych sieci handlowych i porozmawiała z mieszkańcami ukraińskiej stolicy.